Reklama

Reklama

Roman Fester: Próżno szukać optymizmu

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor: | Zdjęcie: Redakcja

Roman Fester: Próżno szukać optymizmu - Zdjęcie główne

Starosta Roman Fester koronawirusa już przeszedł | foto Redakcja

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wywiady Ludzie są pełni obaw i zmęczeni dotychczasową sytuacją. Codziennie też zastanawiają się czy jeszcze są zdrowi czy już nie. Tak starosta powiatu ząbkowickiego mówi o nastrojach panujących w urzędzie. Gdzie zdaniem starosty najłatwiej zarazić się koronawirusem?

Reklama

Jakie nastroje panują wśród pracowników Starostwa Powiatowego? Da się wyczuć aurę zmęczenia całą sytuacją i chęć powrotu do normalności?

- Jest niepokój, który wiąże się z tym co dalej się dzieje. Ludzie są pełni obaw – Czy zachoruję? Kiedy będę zaszczepiony? Nowe mutacje? To są tematy, które wciąż wracają. Ludzie pracują, a urząd od pierwszego dnia pandemii do dzisiaj funkcjonuje bez żadnych zmian. Ale czuje się zmęczenie sytuacją. Panuje lekkie przygnębienie, są obawy. Dopóki wszyscy pracownicy nie będą zaszczepieni, czy nie będzie tej populacyjnej odporności znak zapytania pozostanie. Nikt nie wie, co wydarzy się jutro, kto przyjdzie do urzędu, kogo pracownicy obsłużą, czy są jeszcze zdrowi, czy już nie?

 

Jak w pandemii odnalazła się Ziemia Ząbkowicka? Które gminy, miejscowości najbardziej ucierpiały?

- Trudno to ocenić. Trudno powiedzieć jak to wszystko przełoży się na podmioty gospodarcze, które z tego tytuły musiały zmienić profil działalności, zaprzestać jej prowadzenia czy na jakiś czas zaniechać funkcjonowania. Dla wszystkich jest to trudny czas: mamy zwiększone wydatki, a zmniejszone możliwości działania. Zablokowane są różne instytucje. Wiele branż od roku jest zamrożonych z krótkimi przerwami. To wszystko przekłada się na cały powiat, na turystykę. To ma ogromne przełożenie na życie społeczne, gospodarcze i finansowe.

 

Do Pana, jako starosty docierają niepokojące sygnały z gmin o tym, że źle się dzieje w powiecie?

Największy problem jest z ubytkiem dochodów w gminach, które stosują np. ulgi w podatkach. Oczywiście jak podmioty gospodarcze nie funkcjonują, gmina musi wyjść im naprzeciw, pomóc im, żeby przetrwały. Nie ma dochodów, są ubytki finansowe i trzeba szukać sposobu, żeby sobie z tym poradzić. Nie mówiąc już o takim aspekcie jak zatrudnienie pracownika. Dziś ludzie są na urlopach lub nie pracują, bo czekają, żeby wrócić do swojej branży.

 

Za chwilę ruszy kolejny sezon turystyczny, jaki on będzie dla powiatu ząbkowickiego?

- No właśnie...Wszystko zależy od tego, do kiedy i jakie restrykcje będą obowiązywać. Kiedy pojawi się możliwość pełnego odblokowania ruchu turystycznego. Kiedy hotele i pensjonaty zaczną znów przyjmować gości, kiedy otworzy się gastronomia. Mam na myśli tę część południową, gdzie mamy Kopalnię Złota, Forty Srebrna Góra, Zamek Kamieniecki, ale też same Ząbkowice z Krzywą Wieżą. Kiedy? To pytanie kluczowe. Przy dalszym takim lockdownie zarabiać się nie da. Do tego dochodzi jeszcze inna bariera – ludzie się boją, więc może być tak, że nie będą jeździć. To jest ten aspekt strachu czy ostrożności, który też może wpłynąć na ruch turystyczny, który z dnia na dzień na pewno nie wróci do poziomu sprzed pandemii.

 

A może być tak, że pandemia odwróci trendy i spowoduje, że zamiast za granicę, będziemy jeździć w Polskę? Macie pomysł na promocję i przyciągnięcie turysty?

- Trudno przewidzieć jak zachowają się ludzie. To będzie zależeć i od sytuacji finansowej i gospodarczej. Jeżeli stać nas będzie na to, żeby pojechać za granicę, to ci, którzy jeździli na zagraniczne wakacje dalej będą na nie jeździć. Jeżeli chodzi o nasz powiat, to branża jest na pewno przygotowana na przyjęcie turystów i na duży ruch turystyczny. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Jednak pamiętajmy też, że szkoły są zablokowane. A tu też jest ten potencjalny turysta – czyli wycieczki szkolne, grupowe. Turysta indywidualny, rodzinny to jedna grupa, a inną grupą są dzieci i młodzież, które też wyjeżdżały w ramach wycieczek szkolnych czy szkolnej edukacji. O tym zapominamy, a to też był klucz do tego, by wszystko funkcjonowało.

 

Jak Pan ocenia restrykcje w Polsce, a właściwie takie ich wahadło – otwieramy, zamykamy, otwieramy, zamykamy i tworzenie tym samym trochę błędnego koła. A może uwolnić gospodarkę i położyć nacisk na przestrzeganie reżimu sanitarnego?

- Pewnie złotej recepty nikt na to nie ma i sądzę, że długo nie będzie miał. Wydaje mi się jednak, że są obszary, które można by odblokowywać, bo nie są zagrożeniem, po to, żeby właśnie rozładować ruch. Największym problemem są sklepy i markety, gdzie koncentracja ludzi jest trochę powiedziałbym bezmyślna. Z tym należałoby coś zrobić, żeby tu było bezpieczniej. Dla innych obszarów, gdzie kumulacja osób jest mała, wystarczy opracować dobrą strategię i rzeczywiście nożna by restrykcje odblokowywać, bo faktycznie popadamy trochę ze skrajności w skrajność i to nie jest dobrą rzeczą, bo rodzi chaos. 

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy